niedziela, 4 grudnia 2016

Pierwsze koty za płoty - czyli jak błądziliśmy w Krakowie :D

Kochani!

Członkowie naszego projektu mogą się już pochwalić pierwszą samodzielną wyprawą! Wycieczka wprawdzie była trzydniowa i w niepełnym, niezależnym składzie no ale...
ZAWSZE TO COŚ! :)

W składzie: Martyna, Kuba oraz Dominika i Ola (są to nasze dwie koleżanki równie gotowe do podróży co my) wyruszyliśmy na wyprawę do Krakowa!
W piątek skończyliśmy lekcje i wybiegliśmy ze szkoły, kierując się w stronę przystanku. Naszym pierwszym zadaniem było dotarcie do Wrocławia i złapanie Polskiego Busa do Krakowa. Gdy już dotarliśmy do stolicy województwa małopolskiego, pozostało nam tylko znalezienie łosiówki - tam znajduje się zaprzyjaźniony ośrodek salezjanów, gdzie nocowaliśmy. Wbrew pozorom, z GPSem, rozkładem jazdy autobusów i tramwajów na telefonie, nie jest to takie łatwe. Na szczęście nie błądziliśmy długo. Po dotarciu na miejsce i spożyciu pysznej kolacji, udaliśmy się na odpoczynek, kończąc pierwszy dzień naszej wyprawy.



Sobotni poranek minął na próbie ogarnięcia się i znalezienia dojazdu na halę EXPO. Tam właśnie obywały się 20. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Po dotarciu do upragnionego celu i odczekaniu godziny w kolejce, mogliśmy poczuć się niczym mrówki w mrowisku, próbując się przedostawać pomiędzy interesującymi nas stanowiskami. 


Gdy udało nam się w końcu wydostać z otaczającego nas tłumu, głód wziął nad nami górę i udaliśmy się na rynek w celu zaspokojenia tak przyziemnej ale zarazem ważnej potrzeby jaką jest jedzenie. Po spacerze wokół sukiennic wyruszyliśmy w stronę kolejnej zaplanowanej atrakcji, którą był escape room. Jako trzy mat-fizy i biol-chem zgodnie wybraliśmy pokój o nazwie "Laboratorium". Niestety nie udało nam się wyjść w ciągu regulaminowego czasu, choć byliśmy naprawdę blisko!
Po tak emocjonującej zabawie, poszliśmy do kawiarni w jednej z bocznych uliczek rynku, gdzie przegadaliśmy cały wieczór przy pysznej gorącej czekoladzie.


Ostatni dzień naszej podróży zaczęliśmy od spaceru wzdłuż Wisły i ponownej wizyty w rynku. Następnie wróciliśmy po nasze rzeczy do salezjanów. Pożegnaliśmy się i pobiegliśmy na autobus, który uciekł nam z przed nosa. Musieliśmy wymyśleć nową trasę, bo kolejny bezpośredni autobus jechał dopiero po 40 minutach. Po przejściach udało nam się w końcu dotrzeć na przystanek Polskiego Busa i ruszyć w powolną drogę powrotną. We Wrocławiu przesiadka w busa do Lubina i po ponad pięciu godzinach od wyjazdu z Krakowa, dotarliśmy bezpiecznie do domu!


Koszty naszej 3-dniowej wycieczki, wliczając transport do Krakowa i po Krakowie, posiłki, wejściówki na targi i nocleg to niecałe 200zł. Naszą dodatkową, pozaplanową atrakcją był escape room, który wyniósł nas po 25zł. Wycieczka była planowana z małym wyprzedzeniem (1-2 tygodnie przed), jeśli pomyślelibyśmy wystarczająco szybko o przejazdach i kupili wcześniej wejściówki na halę EXPO to koszty mogłyby spokojnie zejść poniżej 150zł za trzy dniową wyprawę do miejsca oddalonego od Lubina o 5 godzin jazdy busem! Brzmi nieźle, prawda?
Jeśli masz do nas jakieś pytania, to pisz śmiało w wiadomości prywatnej na naszym fanpageu na fb lub na nasz e-mail, a już wkrótce pojawi się tu opis naszej kolejnej wyprawy!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz