czwartek, 29 grudnia 2016

Poświąteczne aktywności

Chociaż trochę mniej nas tu ostatnio widać to nie znaczy, że nie działamy! :)
Zaraz po świętach, bo 27 grudnia ja i Kuba, czyli dokładnie połowa składu naszej drużyny wybrała się na wycieczkę do pierwszej stolicy Polski - do Gniezna. Kuba ma tam rodzinę, więc o nocleg nie musieliśmy się martwić (niekiedy mamy bliskich w takich super miejscach a kompletnie tego nie doceniamy!). Właśnie wróciliśmy i chcemy Wam zdać krótką relację.

27 grudnia o 10:45 wyruszyliśmy autobusem z Lubina do Poznania (koszt biletu ulgowego - 31,20zł). Gdy dotarliśmy do stolicy Wielkopolski udaliśmy się do rynku,gdzie zjedliśmy przepyszne spaghetti w Piccolo (5,80zł czystego szczęścia). Zupełnie przypadkiem załapaliśmy się też na obchody rocznicy powstania wielkopolskiego. Najedzeni, więc zadowoleni i pełni wrażeń po genialnej inscenizacji, udaliśmy się pociągiem do naszego celu (bilet ulgowy z Poznania do Gniezna - 7,40zł).

28 grudnia spędziliśmy na zwiedzaniu katedry gnieźnieńskiej, spacerze po rynku i podziwianiu przepięknych kamieniczek. Czego chcieć więcej...? :)

A 29 grudnia wybraliśmy się na długi spacer wokół jeziora, które nazywa się w Wikipedii Jelonek, ale wszyscy mówią na nie Wenecja. Dzień zakończyliśmy wizytą w Muzeum Początków Państwa Polskiego (bilety ulgowy: 7zł). Niestety zawsze nadchodzi taka chwila, kiedy trzeba wracać, a wtedy zwykle najbardziej chce się zostać..
O godzinie 15:11 wsiedliśmy do pociągu w kierunku Wrocławia Głównego (koszt biletu to 32,80zł), a stamtąd busem prosto do Lubina. Tak właśnie skończyliśmy naszą wycieczkę i z uśmiechami wróciliśmy do domów.


Cała nasza trasa to 458 km.







sobota, 10 grudnia 2016

Spotkaliśmy się z "Busem przez świat" ;)

Ostatnio przeglądając zdjęcia napotkałam takie, którymi być może warto się podzielić :)
Czas szybko mija, a 4 listopada (dokładnie dzień przed naszym półmetkiem) część Niezależnego zespołu była we Wrocławiu na spotkaniu z ekipą "Busem przez świat".



Czasem warto urwać się chwilkę ze szkoły, zwłaszcza żeby spotkać się z tak pozytywnymi ludźmi. Jak się okazało, we Wrocławiu nietrudno się zakręcić... Trochę pobłądziliśmy, popytaliśmy, troszkę pozwiedzaliśmy, ale dotarliśmy na miejsce.


Sala była pełna, wszystkie miejsca zajęte, a i o kawałek podłogi trzeba było się postarać. Ale nawet siedzenie przez godzinę na zimnych schodach, nie umniejszyło temu spotkaniu. Ola, Karol i Wojtek genialnie opowiadali o swojej ostatniej wyprawie, wyprawie do Australii. Dowiedzieli się między innymi, że kangury to samobójcy, a Robinson Crusoe żyje naprawdę i zazwyczaj przebywa w Australijskiej puszczy... Nie mogło się obyć bez zabrania do domu ich genialnej książki (którą gorąco polecamy!), autografów i zdjęcia :)

3,2,1! Działamy ;)

Hej! Jak się macie?

     Mamy dla Was kilka słów o poszukiwaniach potencjalnych sponsorów i partnerów naszego projektu, bo właśnie tak spędziliśmy mikołajkowy wtorek) ;)

      W nieco okrojonym z powodu choroby składzie, pomimo mroźnych, pogodowych niedogodności i naszego niewyspania, wyruszyliśmy z wizytą do kilku lokalnych firm i instytucji.
      Chociaż nie było łatwo, to według nas wyprawę można zaliczyć do bardzo udanych. Większość spotkań mile nas zaskoczyła. Okazuje się, że sporo instytucji i przedstawicieli firm jest bardzo otwartych na wspieranie inicjatyw młodych ludzi, takich ja nasza. Wystarczy chwila rozmowy, żeby kogoś zainteresować naszym pomysłem, co napędza nas samych do działania. 

Teraz czekamy na odpowiedzi i jesteśmy dobrej myśli :) 

A już wkrótce będziemy mieć dla Was pierwszą niespodziankę -
bądźcie więc cierpliwi i koniecznie do nas zaglądajcie!


niedziela, 4 grudnia 2016

Pierwsze koty za płoty - czyli jak błądziliśmy w Krakowie :D

Kochani!

Członkowie naszego projektu mogą się już pochwalić pierwszą samodzielną wyprawą! Wycieczka wprawdzie była trzydniowa i w niepełnym, niezależnym składzie no ale...
ZAWSZE TO COŚ! :)

W składzie: Martyna, Kuba oraz Dominika i Ola (są to nasze dwie koleżanki równie gotowe do podróży co my) wyruszyliśmy na wyprawę do Krakowa!
W piątek skończyliśmy lekcje i wybiegliśmy ze szkoły, kierując się w stronę przystanku. Naszym pierwszym zadaniem było dotarcie do Wrocławia i złapanie Polskiego Busa do Krakowa. Gdy już dotarliśmy do stolicy województwa małopolskiego, pozostało nam tylko znalezienie łosiówki - tam znajduje się zaprzyjaźniony ośrodek salezjanów, gdzie nocowaliśmy. Wbrew pozorom, z GPSem, rozkładem jazdy autobusów i tramwajów na telefonie, nie jest to takie łatwe. Na szczęście nie błądziliśmy długo. Po dotarciu na miejsce i spożyciu pysznej kolacji, udaliśmy się na odpoczynek, kończąc pierwszy dzień naszej wyprawy.



Sobotni poranek minął na próbie ogarnięcia się i znalezienia dojazdu na halę EXPO. Tam właśnie obywały się 20. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Po dotarciu do upragnionego celu i odczekaniu godziny w kolejce, mogliśmy poczuć się niczym mrówki w mrowisku, próbując się przedostawać pomiędzy interesującymi nas stanowiskami. 


Gdy udało nam się w końcu wydostać z otaczającego nas tłumu, głód wziął nad nami górę i udaliśmy się na rynek w celu zaspokojenia tak przyziemnej ale zarazem ważnej potrzeby jaką jest jedzenie. Po spacerze wokół sukiennic wyruszyliśmy w stronę kolejnej zaplanowanej atrakcji, którą był escape room. Jako trzy mat-fizy i biol-chem zgodnie wybraliśmy pokój o nazwie "Laboratorium". Niestety nie udało nam się wyjść w ciągu regulaminowego czasu, choć byliśmy naprawdę blisko!
Po tak emocjonującej zabawie, poszliśmy do kawiarni w jednej z bocznych uliczek rynku, gdzie przegadaliśmy cały wieczór przy pysznej gorącej czekoladzie.


Ostatni dzień naszej podróży zaczęliśmy od spaceru wzdłuż Wisły i ponownej wizyty w rynku. Następnie wróciliśmy po nasze rzeczy do salezjanów. Pożegnaliśmy się i pobiegliśmy na autobus, który uciekł nam z przed nosa. Musieliśmy wymyśleć nową trasę, bo kolejny bezpośredni autobus jechał dopiero po 40 minutach. Po przejściach udało nam się w końcu dotrzeć na przystanek Polskiego Busa i ruszyć w powolną drogę powrotną. We Wrocławiu przesiadka w busa do Lubina i po ponad pięciu godzinach od wyjazdu z Krakowa, dotarliśmy bezpiecznie do domu!


Koszty naszej 3-dniowej wycieczki, wliczając transport do Krakowa i po Krakowie, posiłki, wejściówki na targi i nocleg to niecałe 200zł. Naszą dodatkową, pozaplanową atrakcją był escape room, który wyniósł nas po 25zł. Wycieczka była planowana z małym wyprzedzeniem (1-2 tygodnie przed), jeśli pomyślelibyśmy wystarczająco szybko o przejazdach i kupili wcześniej wejściówki na halę EXPO to koszty mogłyby spokojnie zejść poniżej 150zł za trzy dniową wyprawę do miejsca oddalonego od Lubina o 5 godzin jazdy busem! Brzmi nieźle, prawda?
Jeśli masz do nas jakieś pytania, to pisz śmiało w wiadomości prywatnej na naszym fanpageu na fb lub na nasz e-mail, a już wkrótce pojawi się tu opis naszej kolejnej wyprawy!




Witajcie, tu Ola :) 

Przepraszam za chwilową ciszę, musieliśmy dopiąć kilka kwestii. Od teraz postaramy się być na bieżąco.

Dzisiaj na pierwszym planie sposób na uzyskanie środków finansowych na podróż, bilety (na pociągi, busy itp.), noclegi, jedzenie itd.. W tym celu każde z nas stara się znaleźć sposób na zarobek. 

W moim przypadku są to zajęcia wspinaczkowe dla dzieci. Moja przygoda ze wspinaczką zaczęła się na początku tego roku, a we wrześniu dowiedziałam się, że mam już na tyle rozwinięte umiejętności, że mogę nauczyć czegoś innych. Moim zadaniem jest instruowanie jak powinny się wspinać, dbanie o ich bezpieczeństwo oraz zapewnienie rozrywki. Czyli połączenie przyjemnego z pożytecznym ;)

PAMIĘTAJ

Możesz znaleźć sobie zajęcie mimo młodego wieku :D

źródło - http://rcslubin.pl/