Składając najlepsze życzenia wszystkim bogatym w lata i doświadczenie, chcę też przypomnieć i podkreślić, jak wielkie skrabnice wiedzy mamy tuż obok, i ile dobra można z nich czerpać!
Moi dziadkowie nadal są dla mnie dużym wzorem i w dużej mierze to właśnie dzięki nim jestem teraz tak ciekawa świata, podróży i małych wielkich odkryć. Kiedy zarówno dziadek jak i babcia przeszli na emeryturę, zaczęli jeździć po świecie, głównie po Europie - pamiętam dobrze opowieści, wspólne oglądanie nagrań i pamiątek z przeróżnych miejsc. Dzisiaj podzielę się fragmentami naszej dłuższej rozmowy, tak więc oto kilka myśli spisanych pomiędzy albumami pełnymi zdjęć i pachnącym, babcinym ciastem :)
J: Macie nawet swój własny certyfikat?
D: To jest z Portugalii, z przylądka Cabo da Roca. O, a tu jest pomnik, i też punkt widokowy, że to jest najdalej na zachód wysunięty punkt Europy...
B: Ta wycieczka była przepiękna, 15 dni, Hiszpania i Portugalia.
J: Jeździliście zawsze z biurem podróży, tak?
D: Tak, w zasadzie z jednym, zazwyczaj z Itaką.
J: A gdzie było wam najlepiej?
D: Najlepiej, bo najwięcej żeśmy zobaczyli, to była właśnie Portugalia. Ale najswobodniej się człowiek czuł w Chorwacji.
J: Nie znaleźliście jeżowców?
D: Nie, w Chorwacji nie, jeżowce można znaleźć ewentualnie w Morzu Czerwonym, w Izraelu. Ale tam kazali nam wchodzić w butach, klapkach, nie na boso, żeby się właśnie nie nadziać.
J: I wasz najdłuższy wyjazd trwał dwa tygodnie?
D: Coś takiego, 15 dni. Tak było we Francji, dookoła kraju, i Hiszpania - Potrugalia. Izrael chwilę krócej, chyba 12 dni.
J: Pięknie... Dobrze pamiętam? Francję widzieliście kilka razy? I Włochy?
D: Lourdes, Carcassone po dwa razy, Paryż i Paryż - też dwa razy.
B: No i Lazurowe Wybrzeże! A we Włoszech byliśmy razy trzy. Neapol, wyspa Capri, północne Włochy nad jeziorem Garda, Porto Fino.
J: A kiedy i gdzie pojechaliście pierwszy raz?
B: Klasyczne Włochy, w 2001.
D: Dwa tysiące pierwszy? Chyba trochę szybciej, jak kupiliśmy kamerę.
B (do D.): Fundłam Ci, no przecież, fundłam Ci!
J: Podbijaliście Polskę, czy tylko obczyznę?
B: Polski odrobinę widzieliśmy. Bieszczady, Mazury, Kresy. (...) Ale w roku zdarzały się nawet trzy różne duże wyjazdy.
J: Ale tak naprawdę jeździliście nie na wakacje, a bardziej turystycznie?
D: Tak, nie było wypoczynku, tylko objazd, z miejsca do miejsca. A każde inne, ciekawe..
B: To się zwiedzanie nazywa, zwiedzanie! :)
J: Jacy jesteście pięknie uśmiechnięci! To plac w Madrycie?
B: Tak, to były pierwsze Włochy...
J: To właściwie gdzie Wam się najbardziej podobało, w Chorwacji?
D: W zasadzie to wszędzie, tylko że w Chorwacji było jakoś tak swobodnie. Trochę bardziej jak wakacje.
B: Oj wszędzie, tam wszędzie było pięknie!
Powiem ci Julia, że świat jest piękny, a życie krótkie. Największą podróżniczką życiową była moja mama. Była wywieziona, była w Afryce, w Kenii, gdzie potem przyjechała do Polski.
Z Syberii dostała się do Buchary, czyli Azerbejdżan, stamtąd statkiem dopłynęła do Kenii jako rodzina wojskowa. A Kenia była kiedyś kolonią angielską. I tam przez Irak, Iran. I całą tą mękę przeszła...A dziadek przeżył Normandię.
J: Przeglądając te wszystkie katalogi i piękne ujęcia, to się wydaje takie nierealne.. Żeby tak pyk, i znaleźć się gdzieś indziej.
B: Słuchaj, do odważnych świat należy. Ja nie jestem niewiadomo jaką wykształconą, ale interesuję się tym, pogłębiam swoją wiedzę, i idę do przodu, nie cofam się! Wystarczy szukać, dobrze przemyśleć wycieczkę i jeździć.
D: To kiedy ty masz wolne, mówisz...? Ja już nie mogę jeździć, ale może Ciebie babcia zabierze gdzieś, gdzie jeszcze jej nie było!
J: W maju... ale już mi termin sprawdzasz? Tak bardzo chcesz nas z babcią daleko wysyłać? ;)
J: Na zdjęciach to wszystko wygląda tak pięknie, na żywo też tak jest?
D: Na żywo jest jeszcze lepiej. Bo nie masz ograniczonego widoku, taka wielka perspektywa.
J: Jeździłbyś wcześniej po świecie, gdybyś mógł?
D: Może i by człowiek jeździł. Akurat te wykupione wyjazdy, to jest taki typ: chcesz coś zobaczyć, musisz iść, musisz gonić. Czasem chciałoby się usiąść i rozejrzeć dookoła, a przewodnik tylko pośpiesza grupę, no i biegnie się dalej. A teraz już zdrowie nie pozwala na tyle, ile by się chciało.
| Izrael - przez kilka lat miejsce pracy Dziadka. |
J: A dalibyście radę wymienić wszystkie odwiedzone miejsca?
B: Chorwacja. Grecja. Portugalia. Ukraina. Litwa. Anglia. Austria. Węgry. Francja kilkukrotnie. Hiszpania ma wszystko co możliwe, ale ogólnie kultura światowa opiera się właśnie na dwóch filarach: pierwsza, najważniejsza jest Grecja, a później Włochy. Włochy są pełne zabytków, i tam właściwie pojechaliśmy przypadkowo. To było zaraz po śmierci mamy, chciałam się jakoś oderwać, odprężyć, i kilka miesięcy później już zwiedzaliśmy Italię.
J: To ile mogło być razem tych waszych wyjazdów?
B: Ooo, dużo... Ty wiesz, że się nawet nie zastanawiałam? Około dwudziestu? Na pewno kilkanaście pięknych wycieczek.
Suma summarum, nie doliczyliśmy się dokładnie, bo niemal każdy wspomniany zakątek przynosił kolejne opowieści, szczegóły i anegdoty. Ze wspomnianych wypraw można by napisać książkę,
a i tak pewnie nie ujęłabym wszystkiego, co Ci bliscy mi dwoje doświadczyli przez wspólne podróżowanie. Przeglądając fotografie uzupełnione o historyczne fakty, dokładne opisy i szeroki uśmiech na twarzy dziadka i babci zdałam sobie sprawę po raz kolejny, jak cenny bagaż niosą. Nauczyli mnie otwartości na to, co mnie spotyka, do dziś imponują wiedzą i cierpliwością - a przez wojaże we dwójkę dzielili razem pasję, odkrywali coś nowego. Są o te kilkanaście wyjazdów mocniejsi, nawet jeśli wycieczka z biura podróży jest pozornie czymś bardzo prostym.
Wystarczy chcieć, i ruszać, a odkrywcą można zostać, jak widać, w każdym wieku - i być równie szczęśliwym. Dlatego nie tylko od święta, ale tak często, jak tylko możecie, doceniajcie swoich dziadków i pamiętajcie o nich - jeśli nie są już przy Was, to pytajcie o ich historię - która jest też częścią Waszej własnej historii.
J.










