sobota, 7 stycznia 2017

Kręci cię świat? #Juliapisze #1

       
       Cześć! Leci do Was kilka moich przemyśleń projektowo-wędrowniczo-własnych. Enjoy! Julia :)

       Ponoć nic, co nas spotyka, nie jest przypadkowe. Można to wierzyć lub nie, ale faktycznie zdarzy się czasem coś drobnego, co nas przez chwilę zastanowi, a dopiero po czasie zdajemy sobie sprawę jaki to był ważny element. Taki jeden mały puzzel w całej układance.
     
       Bardzo podobnie było z całym naszym projektem, z tematem i wyzwaniami, z którymi mierzymy się aktualnie. Jeszcze kiedy pomysł był dopiero raczkujący i przeszukiwałam ocean Internetu w poszukiwaniu połączeń między miastami, wpadł mi w ręce mały Tymbark, ot, nic specjalnego. Czasem nakrętkowe mądrości trafiają w punkt i tak było też tym razem. Pod zakrętką znalazłam pytanie: "Kręci cię świat?", i potraktowałam to jako pierwszy dobry znak. Że to, co chcemy zrobić, faktycznie może być czymś naprawdę wartościowym, jeśli własną ciekawość pomieszamy z odrobiną chęci do działania i współpracy.





      Ciężko wymądrzać się o podróżach i wyprawach w nieznane, kiedy ma się tylko kilkanaście wiosen na karku, szkołę i bardzo ograniczone fundusze. Ale ponoć dla chcącego nic trudnego, i z autentyczną motywacją można zdziałać wiele... Czy tak to działa w rzeczywistości - przekonamy się już niedługo, bo do naszej Niezależnej zimowej wyprawy został miesiąc i trochę. Jednak pierwsze efekty widzę już teraz wśród naszej czwórki czy też na samej sobie.


Inspiracje wrocławskiego dworca:)
Tak przywitał nas Slot Art Festival '16, Lubiąż! 
         

      Zajęcia, których się podjęliśmy, żeby zarobić, nadały jakiś system całemu planowi tygodnia. Wszystkie poświęcone popołudnia czy weekendy, bez względu na to czy to opiece nad dziećmi, czy wspinaczce, czy spędzone na korkach z najmłodszymi czy też na sprzedawaniu popcornu - wszystkie były jednakowo ważne, bo miały przed sobą jeden cel. Pomimo startu z niczym, udowodnić, że można. Że damy radę sami uzbierać większość kwoty potrzebnej na wyjazd, noclegi i jedzenie. Że czasem wystarczy tylko wyjść do ludzi, popytać i dostaje się to, czego aktualnie trzeba, albo inną pomoc i życzliwość. Na tym naszym progu dorosłości (bo właśnie zaczęliśmy rok osiemnastek, pozdrawiam rocznik '99) wkręcić się w coś praktycznego, i co przede wszystkim nam samym da satysfakcję i radość, że się udało.

Regulamin - bo zasady są najważniejsze:)
           Tak naprawdę od kiedy pamiętam moi rodzice jeździli ze mną w przeróżne miejsca. W starych albumach co rusz przewijają się zdjęcia ze wspólnych wycieczek, wakacji i tym podobnych. W miarę jak czas biegł naprzód, zaczynało mnie irytować to, że mama wyciąga nas na weekendy gdzieś dalej, żeby tylko nie siedzieć w domu... Ale gdybym mogła, chętnie bym do tego wróciła ;)
       Dużą rolę w tym, że teraz nie potrafię długo usiedzieć na miejscu odegrali też moi dziadkowie,
o których opowiem więcej już niebawem. Jednym słowem - nie dziwię się, że teraz tak mnie nosi, skoro od małego otaczał mnie "światolubny" i "wszędobylski" klimat:)


Budapeszt, maj 2016

         Miniony rok przyniósł mi wiele nowych miejsc, które szybko stały się moimi, pozwolił żeby w wielu wyprawach towarzyszyli mi wspaniali ludzie, szczególnie latem ale nie tylko. Teraz realizuję coś, co po części sama tworzę, walcząc nie tylko o oceny i punkty, ale o kawałek własnej niezależności. Łącząc coś, co kocham z nauką i zbieraniem doświadczenia. Każdy mały sukces to kolejny checkpoint, o jeden bliżej do celu. A przecież nie trzeba wiele, żeby zostać odkrywcą - tego co dookoła, i tego co dalej, a co najważniejsze - zdolności w samym sobie. Bo przecież jeśli kręci nas świat, to cały jest dla nas! :)

Duńskie wydmy, czyli klasowe wspaniałości; wrzesień 2016



Mazury, cud natury? Potwierdzone info. Lato '16



Światowe Dni Młodzieży, Kraków, lipiec 2016r. Jest radość! :)



1 komentarz:

  1. Ahh Slot, Budapeszt! Super post, ciekawe jaką pierwszą podróż my będziemy kiedyś wspominać :)

    OdpowiedzUsuń